Mar 17, 2016

Posted in Aktualności, Polecamy, Warto wiedzieć

Listy jadowitego węża – recenzja

Listy jadowitego węża – recenzja

Listy jadowitego węża,  PETER KREEFT, O subtelnym psuciu ludzkiego robactwa. Wydawnictwo Księży Marianów PROMIC

260 stron „pikantnych” listów wprost z piekła, których nadawcą jest Jadowity Wąż, urzędnik w Departamencie Kształcenia nowych trucicieli – adresatem zaś początkujący kusiciel.  Jadowity Wąż, edukując początkującego, wyjawia wiele tajemnic sztuki kuszenia i odsłania strategie szatańskiej polityki.  Zna wszystkie ludzkie słabości i co najniebezpieczniejsze – jest zwolennikiem idei, że nie ma sytuacji beznadziejnej, każda bowiem może zostać wykorzystana do zniszczenie relacji człowieka z Nieprzyjacielem, jak nazywa Boga. Nawet największe zaangażowanie religijne i najbardziej zdawałoby się nierokująca w oczach ucznia sytuacja może zapoczątkować upadek człowieka, jeśli ma się wiedzę, jak i gdzie uderzyć… A sytuacje są w zasadzie standardowe – choć we własnych oczach jesteśmy tacy wyjątkowi to dajemy się przycisnąć do mury ciągle w samych obszarach – kluczowe znaczenie mają takie tematy jak seks, mass media, wyznawane wartości – na każdego coś się znajdzie – no prawie na każdego, bo byli tacy, co się wymknęli i nawet Jadowity Wąż musiał uznać swoją porażkę – ale prawie każdego można zdeprawować; najważniejsze credo to bowiem „nigdy otwarcie i gwałtownie, zawsze znienacka i subtelnie”, powoli, bo po co choćby odbierać ludziom religijność, jak można skłonić  do myślenia, „że są uduchowieni, lepsi od innych i że wcale nie potrzebują prostych, prymitywnych środków do sprawowania kultu.” „Naprawdę efektywna praca wymaga delikatnego podejścia, uspokajającego głosu, przyjaznego sposobu bycia, trucizny przyprawionej uprzejmością.”

Strategia, wyłaniająca się z kart lektury, wydaje się mocno przemyślana i spójna, z jednej strony wyszukana, a drugiej logicznie się narzucająca, tak czy owak – ciężko wygrać w tej grze, nie znając dobrze jej zasad… I choć dla niektórych będą to sprawy oczywiste, to jakże często dajemy się na nie nabierać, a wystarczyłaby odrobina czujności, gdy zapala się nam „czerwona lampka”, i trochę wysiłku, by jej nie zignorować…

Petera Krefta nie trzeba chyba szczególnie polecać.  Błyskotliwy język, lekka ręka, dbałość o szczegóły, które jednak nie nudzą czytelnika… Nie sposób oczywiście nie zauważyć podobieństw do „Listów starego diabła do młodego” C.S. Lewisa, ale takich lektur nigdy za wiele! Polecamy!

waz

Wersja do druku