Posted in Aktualności
Marsz Wszystkich Świętych
Za nami Wszystkich Świętych, święto o tyle specyficzne, że mało kto uświadamia sobie jego istotę. Skupiamy się na spotkaniach przy grobach naszych bliskich i zwykle mało w tym jest radosnej atmosfery, częściej smutek i żałobny nastrój, tym bardziej, gdy odwiedzamy groby dopiero co powstałe. Tęsknota za bliskimi zmarłymi i starania o wyjątkowy wystrój naszych nekropolii często przysłaniają nam radość z czczenia świętych: tych wielkich, wyniesionych na ołtarze i tych małych, których imion często nie znamy, ale mogli przecież żyć tuż obok nas. Przesłanie z czasów komunizmu, które uczyniło z tego dnia Święto Zmarłych, ciągle żyje w naszej świadomości i zapominamy, co właściwie w tym dniu świętujemy!
Na szczęście są ludzie, którzy istotę obchodzenia 1. listopada przywracają, może powoli, ale chyba skutecznie. 31. października była okazja wspólnego poświętowania w Kątach Wrocławskich. O godz. 18.00 odprawiona została uroczysta (aczkolwiek krótka) msza święta wigilii Wszystkich Świętych, a następni zgromadzeni – a było ich wielu – wyruszyli w świątecznym marszu ulicami miasta. Wszystkie dzieci (i nie tylko) otrzymały balony z wypisanymi imionami świętych, a „Święte Mikołaje” rozdawały cukierki. Barwny korowód dwukrotnie okrążył kątecki ratusz. Radosne pieśni przeplatane były rymowankami na temat świętych i okrzykiem „Wszyscy święci wygrywają – w niebie Boga oglądają”. Zachwyt wzbudzały przepięknie poprzebierane dzieci i dorośli (!), wielu niosło transparenty z wizerunkami świętych – był św. Franciszek i inni święci zakonnicy, św. Jadwiga, św. Teresa, cała święta rodzina i mnóstwo aniołków. Na koniec wszystkie balony zostały wypuszczone do nieba i zapewne pochwycone przez świętych, którym były dedykowane, a najmłodsi uczestnicy otrzymali piękne pamiątkowe aniołki.
Całość zorganizowana została z dużym rozmachem, ale też z dbałością o szczegóły i bezpieczeństwo uczestników. Ogrom włożonej pracy uwidaczniał się na każdym miejscu. Gratulujemy siostrom Michalitkom, zaangażowanym kapłanom i wielu świeckim, którzy zapewne na wiele dni wcześniej nad tą uroczystością pracowali.
Szkoda, że „oko aparatu” wyłapało tak niewielu naszych parafian, bo warto było tam pojechać. Zachęcamy, by w przyszłym roku zarezerwować sobie czas na tę niezwykłą imprezę. Niech naszym dzieciom to święto nie kojarzy się tylko z nostalgią i żałobnym skupieniem, co oczywiście też znajduje swoje miejsce w listopadowych obchodach, ale nie jest ich sednem. Na pewno jednak ten marsz był wspaniałą okazją do wyjścia w ten wieczór gdziekolwiek indziej niż na Halloween, który nie tylko, że jest całkowicie obcy naszej kulturze, to jeszcze niesie ze sobą wiele zagrożeń, które istnieją, czy jesteśmy ich świadomi, czy nie – czy wierzymy w jego przesłanie, czy tylko się „bawimy”.
- Sporo było Aniołów Stróżów.



